Ten blog jest o przygodach, wzlotach i upadkach oraz wspólnym życiu Blondyna i Blondyny. Blondyn to Igor, golden z Fundacji Alteri, który jest psem asystującym. Natomiast Blondyna to Megi - chora na zanik mięśni miłośniczka psów i zwierząt wszelkiej maści. Wszystkie zdjęcia i teksty zamieszczone na blogu chronione są prawami autorskimi.
Blog > Komentarze do wpisu
Ostatni raz nad Wartą

Podczas tych długich miesięcy, gdy nie jeździmy na Ruinkę, najbardziej brakuje mi przestrzeni i... Warty. Mamy takie swoje miejsce w Załęczańskim Parku Krajobrazowym, gdzie rzadko bywają ludzie, gdzie buszują bobry (co widać po nadgryzionych drzewach), gdzie latem można odnaleźć wszystkie odcienie zieleni. Nie ma tam zasięgu, nie ma kontaktu ze światem, można pomedytować, pogawędzić ze Stwórcą, posłuchać plusku wody i psich łapek galopujących po łące. 

igorwarta

Igor, lipiec 2015

Ajkuś uwielbiał to miejsce - zwłaszcza wspomnianą łąkę, która musiała być pełna kuszących zapachów, bo spędzał na jej penetrowaniu długie chwile. Eguś mu w tym wytrwale przeszkadzał, wpychając się w każdą norę, w każdy kreci kopiec, który Igor znalazł. Czasami kopali razem, zazwyczaj jednak Senior odpuszczał i szukał sobie kolejnej zdobyczy.

chopcy

Igor i Egon, kwiecień 2015

Ostatni raz, gdy byliśmy nad Wartą, Igor tylko doszedł do skraju łąki i ogarnął wzrokiem cały, tak dobrze mu znany teren. Postał chwilę i zawrócił - chociaż towarzysząca nam ekipa razem z Egonem pluskała się w rzece, chociaż ja jechałam dalej, chociaż mógł - jak zwykle, gdy nie miał siły - po prostu położyć się w pachnącej trawie. 

Jakby czuł, że to pożegnanie, którego nie warto przedłużać... Po prostu zawrócił i poszedł prosto do auta. 

warta2015

I co ciekawe - po jego śmierci najtrudniej mi było tam. Nie w domu, nie na Ruince, nie na Paprocanach, gdzie spędzaliśmy każdą wolną chwilę - tylko tam, na tamtej cichej łące, dziwnie pustej. Zresztą nie tylko ja tam płakałam, widząc jednego goldena biegającego wzdłuż brzegu. 

Myślę, że kiedyś, w jakieś gorące, letnie popołudnie wrócimy tam razem - ja bez wózka, a on bez raka. Przejdziemy się aż do zakrętu, jak zwykle. 

łapa

fot. zaczerpnięte z internetu

 

niedziela, 10 kwietnia 2016, blondyn_i_blondyna83

Polecane wpisy

  • To już jest koniec

    Dzisiaj mija rok od śmierci Igora. Czas upływa, ale wspomnienia nie blakną. Wspomnienia, które od niedawna do siebie dopuszczam - długo się od nich opędzałam, b

  • Po drodze

    Dzisiaj pojechaliśmy z Gazelą na szybkie zakupy (kupiliśmy tylko trochę kamieni - w sumie jakieś 160 kg :P), pogapiliśmy się na dźwigi budowlane, skoczyliśmy na

  • Pożegnanie z Alturą

    Luty był jednym z tych miesięcy, które dostarczają mnóstwo emocji - tych bardzo dobrych i tych złych. Było trochę wzruszeń, trochę metafizyki, piękne spotkania,

Komentarze
2016/04/10 10:41:26
Są takie miejsca.... też tak mam. Dobrze jest mieć taką wizję jak mówisz - kiedyś, znowu Ty i On, razem, zdrowi, silni... Jestem pewna że będzie tak. A na razie, wspomnienia, zdjęcia, historyjki, bo każdy z nich jest inny i nie do zastapienia. I już teraz jestem pewna że zawsze trzeba zapełnić tę pustkę która powstaje gdy odchodzą. Nie można zostać całkiem bez psa. Jest nie do wytrzymania..
-
Gość: MajaB., *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2016/04/10 18:41:14
Moje psy na mnie czekają. Wiem to.
-
2016/04/16 00:44:45
Elu, ja mam psa, ale Ajki ciągle w sercu. To jest tak jak z ludźmi, nawet tłumy nie zastąpią tej jedynej osoby, za którą tęsknimy.
Maju, moje też :) Podobno tam, po drugiej stronie, jest wszystko, co najbardziej kochaliśmy za życia :)