Ten blog jest o przygodach, wzlotach i upadkach oraz wspólnym życiu Blondyna i Blondyny. Blondyn to Igor, golden z Fundacji Alteri, który jest psem asystującym. Natomiast Blondyna to Megi - chora na zanik mięśni miłośniczka psów i zwierząt wszelkiej maści. Wszystkie zdjęcia i teksty zamieszczone na blogu chronione są prawami autorskimi.
| < Wrzesień 2016 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
Zakładki:
1% podatku dla Blondyny
Blisko Boga
By chwilę się zadumać
Coś dla podniebienia
Fotorelacje
Gabinet Marty
Inspirują mnie
Kampania "Razem sprawniej"
Klikamy dla dzieci
Kontakt
Lubię i czytam
Materiały filmowe
Miejska Biblioteka Publiczna w Tychach
Moje miasto
Moje publikacje
Na smutki i smuteczki
Napisali o nas
Psy
Psy asystujące
Wspierali Igora
Z pasją
RSS
niedziela, 21 sierpnia 2016
To już jest koniec

igor2015Dzisiaj mija rok od śmierci Igora. Czas upływa, ale wspomnienia nie blakną. Wspomnienia, które od niedawna do siebie dopuszczam - długo się od nich opędzałam, by nie płakać po kątach. 

To był trudny rok. Bo jak zaakceptować codzienność pozbawioną Igorowego towarzystwa? Musiałam oswoić jego nieobecność, uspokoić emocje, odnaleźć równowagę i wydeptać własną, nową ścieżkę, na której towarzyszą mi dawni przyjaciele i całkiem nowe osoby. To oni w dużej mierze nie pozwolili mi się zakopać pod kołdrą, chociaż moje ciało wielokrotnie w ostatnim roku zachęcało mnie do tego, by to zrobić. 

"Poddaj się" - mówiło mi moje ciało, które zawsze wysiada, gdy zżerają mnie emocje. Ale wszystko jest w głowie. Jeśli głowę przekonacie, że nadal warto - ciało nie ma wyjścia, po prostu działa. 

Dlatego dzisiaj zapraszam Was do śledzenia moich dalszych poczynań, ale już nie tu. Zamykam ten blog, bo historia Igora jest zakończona, a ja nie chcę żyć przeszłością. Znajdziecie mnie:

- na blogu "Blondyni" - gdzie nadal będę pisać o moich zwierzakach,

- na blogu "Nieuchwytne" - gdzie jestem najczęściej i piszę o moich wzruszeniach, książkach, inspiracjach.

Igor odpoczywa na cmentarzu dla zwierząt w Bytomiu (ul. Łaszczyka 18).

Dziękuję Wam, Drodzy Czytelnicy, że tyle lat byliście z nami - że czytaliście, pojawialiście się na spotkaniach i towarzyszyliście Igorowi do końca. Za kibicowanie, maile, wiadomości,

igor2015

 słowa otuchy - serdeczne dzięki. 

Co zostało po Igorze? Dużo więcej niż po niejednym człowieku. Blog, książka, jedno małżeństwo, jedno narzeczeństwo (spacery z psem sprzyjają nawiązywaniu nowych kontaktów i budowaniu relacji, nasi wolontariusze mogą to potwierdzić), mnóstwo przepięknych fotografii, wiele wzruszeń, a przede wszystkim - ja, dzisiaj autorka już trzech książek, właścicielka kolejnego goldena. Kim byłabym bez niego? Czy bez Igora zaczęłabym pisać w sieci? Czy bez tego wyjątkowego Przyjaciela poznałabym Monikę Szwaję, która zechciała pokazać moje refleksje większej publiczności? Czy bez niego odważyłabym się być taką osobą, jaką jestem dzisiaj?

Nie wiem. Na szczęście nie wiem, bo Igor pojawił się w moim życiu i wypełnij je po brzegi. Wierzę, że nadal przy mnie jest. I będzie do końca :)

fot. Monika Bućko (obydwie fotografie zostały zrobione w 2015 roku, pierwsza w czerwcu, druga w maju)

16:07, blondyn_i_blondyna83
Link Komentarze (3) »
piątek, 08 lipca 2016
Po drodze

Dzisiaj pojechaliśmy z Gazelą na szybkie zakupy (kupiliśmy tylko trochę kamieni - w sumie jakieś 160 kg :P), pogapiliśmy się na dźwigi budowlane, skoczyliśmy na cmentarz do Ajkusia, a potem na cmentarz do mojego dziadka. 

- Gazela, zrobiłeś dzisiaj sporo dobrych uczynków - mówię na koniec. - Tyle miejsc obskoczyliśmy, tyle spraw załatwiliśmy, tyle grobów odwiedziliśmy... Bardzo, bardzo mi pomogłeś. Dzięki.

- No co ty. Przecież wszystko było po drodze.

Haha. No, Bytom jest bardzo po drodze, zwłaszcza, jak się mieszka w Tychach :P 

Na cmentarzu u Ajkusia czekał na nas Adam - wspólnie z Gazelą umiejętnie przetransportowali te 160 kg kamieni na grób. Panowie, wielkie ukłony i podziękowania w Waszą stronę za pomoc i zaangażowanie :)

grobajkusia

To już prawie rok... 

zachody

23:02, blondyn_i_blondyna83
Link Dodaj komentarz »
piątek, 15 kwietnia 2016
Zmiany, zmiany

Tak to już u mnie jest, że co jakiś czas następuje nagła i nieoczekiwana zmiana życiowej scenografii. Niby teatr ten sam, scena też, ale gramy już kolejny akt - dekoracje z poprzedniego znikają niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, zmienia się obsada, nie ma czasu na jakieś dłuższe przemyślenia, bo przedstawienie trwa, a akcja jest wartka. 

Wszystko to zaczyna się niepozornie, ale punkt kulminacyjny następuje zawsze z wielkim hukiem. 

Za każdym razem jestem tak samo zdziwiona, bo wszystko dzieje się trochę poza mną, jakby było dawno temu zaplanowane. Daję się więc nieść fali wydarzeń i staram się dostosować do zmieniających się okoliczności. 

W związku z tym wszystkim:

1. Przepraszam tych, którym nie odpisałam na facebooku. 

2. Przepraszam tych, którym nie odpisałam na maile (moja skrzynka na gmailu lada chwila pęknie w szwach - jest zajęta w 85%! a myślałam, że ona jest nie do zapchania). 

3. Zawiadamiam, że nie zamówiłam jeszcze "Cykora" do naszego kiosku, ale zrobię to w ten weekend i jak tylko będę go mieć - dam znać.

4. Dziękuję za wszystkie miłe słowa, telefony, odwiedziny i w ogóle za Wasz entuzjazm :) 

5. Dziękuję za liczne smski charytatywne - one regularnie zasilają moje konto w Fundacji Avalon. Zdumiewa mnie Wasza systematyczność w tym zakresie!

6. Dziękuję (mało) tajemniczemu sponsorowi za sfinansowanie mi ponad miesiąca rehabilitacji (wow, nadal jestem w szoku).

7. Chciałam się pochwalić, że znowu jestem w stanie podnieść kubeczek, który mam w pracy, a przez pewien czas był już niestety nie do ruszenia i piłam tylko przez słomkę.

8. Wiosna mi służy.

9. Powoli przymierzam się do zamknięcia tego bloga. Zmiany, zmiany... Czasami są konieczne. 

zmiany

fot. zaczerpnięta z internetu

23:38, blondyn_i_blondyna83
Link Komentarze (3) »
niedziela, 10 kwietnia 2016
Ostatni raz nad Wartą

Podczas tych długich miesięcy, gdy nie jeździmy na Ruinkę, najbardziej brakuje mi przestrzeni i... Warty. Mamy takie swoje miejsce w Załęczańskim Parku Krajobrazowym, gdzie rzadko bywają ludzie, gdzie buszują bobry (co widać po nadgryzionych drzewach), gdzie latem można odnaleźć wszystkie odcienie zieleni. Nie ma tam zasięgu, nie ma kontaktu ze światem, można pomedytować, pogawędzić ze Stwórcą, posłuchać plusku wody i psich łapek galopujących po łące. 

igorwarta

Igor, lipiec 2015

Ajkuś uwielbiał to miejsce - zwłaszcza wspomnianą łąkę, która musiała być pełna kuszących zapachów, bo spędzał na jej penetrowaniu długie chwile. Eguś mu w tym wytrwale przeszkadzał, wpychając się w każdą norę, w każdy kreci kopiec, który Igor znalazł. Czasami kopali razem, zazwyczaj jednak Senior odpuszczał i szukał sobie kolejnej zdobyczy.

chopcy

Igor i Egon, kwiecień 2015

Ostatni raz, gdy byliśmy nad Wartą, Igor tylko doszedł do skraju łąki i ogarnął wzrokiem cały, tak dobrze mu znany teren. Postał chwilę i zawrócił - chociaż towarzysząca nam ekipa razem z Egonem pluskała się w rzece, chociaż ja jechałam dalej, chociaż mógł - jak zwykle, gdy nie miał siły - po prostu położyć się w pachnącej trawie. 

Jakby czuł, że to pożegnanie, którego nie warto przedłużać... Po prostu zawrócił i poszedł prosto do auta. 

warta2015

I co ciekawe - po jego śmierci najtrudniej mi było tam. Nie w domu, nie na Ruince, nie na Paprocanach, gdzie spędzaliśmy każdą wolną chwilę - tylko tam, na tamtej cichej łące, dziwnie pustej. Zresztą nie tylko ja tam płakałam, widząc jednego goldena biegającego wzdłuż brzegu. 

Myślę, że kiedyś, w jakieś gorące, letnie popołudnie wrócimy tam razem - ja bez wózka, a on bez raka. Przejdziemy się aż do zakrętu, jak zwykle. 

łapa

fot. zaczerpnięte z internetu

 

00:16, blondyn_i_blondyna83
Link Komentarze (3) »
piątek, 11 marca 2016
Promień słońca na moim niebie

Kochani, ja tu sobie choruję, zjadłam pół apteki (teraz zjadam drugie pół w celu odzyskania odporności), a tymczasem z wysłanych przez Was SMS-ów uzbierało się aż 170 zł! Wow, dziękuję i polecam się na przyszłość, bo z pojedynczych 5 złotych robi się potem taka, okrągła suma, która pozwala mi na swobodne zakupy w aptece, na dodatkowe badania, a także - na ćwiczenia. Od przyszłego tygodnia chciałabym wrócić do rehabilitacji.

Tu przypominajka jak i gdzie należy wysłać SMS, by zasilić moje konto w Fundacji Avalon. Dziękuję za dotychczasowe SMS-y i z góry dziękuję za kolejne!

Lek na zanik mięśni podobno już jest, plotka mówi, że będzie bardzo drogi, ale na razie czekamy na dopuszczenie go do sprzedaży. Nie jest to specyfik, który może całkowicie wyleczyć z choroby, ale zatrzymuje ją, a czasami nawet wpływa na poprawę stanu chorego. Więcej na ten temat na stronie Fundacji SMA

Zatem - czekam (nie)cierpliwie i w trakcie tego czekania jak co roku proszę, byście pomyśleli o mnie ciepło przy rozliczaniu swojego PIT-a. Wasz 1% z roku na rok staje się coraz bardziej drogocenny, bo prosi o niego coraz więcej osób.

Jest takie ładne powiedzenie, że rozliczamy się sercem, więc jeśli Wasze serce podpowie Wam mnie :), będzie mi bardzo miło.

kalendarzyki

Wasz 1% przeznaczam na:

- rehabilitację

- leki

- dodatkowe badania - czy wiecie, że w naszym pięknym kraju osoba przewlekle chora i kaszląca kilka miesięcy z rzędu robi posiew na własny koszt? czy wiecie, że podstawowe (według mnie) badanie krwi wykazujące ewentualny zator w organizmie, można zrobić tylko prywatnie? ja nie wiedziałam, dopóki się nie zakrzepiłam, a w przypadku kaszlu - dopóki mnie dokumentnie nie zaglutowało. teraz już wiem i... płacę, myśląc o tym, jak fantastyczną mamy służbę zdrowia ;) 

- ewentualne awarie moich sprzętów (bez elektryka i podnośnika ani rusz)

- konserwację windy, dzięki której mogę swobodnie wychodzić na zewnątrz

Ważne! Wszystkie moje wydatki są udokumentowane fakturami w Fundacji Avalon. Tylko oryginalna faktura umożliwia zapłatę bezpośrednio poprzez Fundację lub zwrot poniesionych kosztów. 

Aby Wasz 1% zasilił moje konto, należy:

wpisać nr KRS: 0000270809

cel szczegółowy: KULUS, 695

instrukcja

Szczegółowe informacje i moją ulotkę do pobrania znajdziecie na stronie Fundacji Avalon. Tam również jest dostępny bezpłatny program do rozliczeń. 

Z góry dziękuję za każdy 1% i za rozpowszechnianie mojego apelu :) Za to, że cały czas wierzycie we mnie i w moje mięśnie!

apel

A jeśli się wahacie, polecam jeszcze kilka osób/stowarzyszeń, którym Wasz 1% na pewno się przyda:

- Igorek 

- Marek

- Asia

- Sylwia

- Gosia

- Stowarzyszenie SPES

- tyskie hospicjum

- Fundacja "Duch Leona"

Dziękuję wszystkim, którzy dzielą się 1% i tym samym dają nadzieję na lepsze jutro!

Tagi: 1% podatku
00:53, blondyn_i_blondyna83
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 10 marca 2016
Pożegnanie z Alturą

Luty był jednym z tych miesięcy, które dostarczają mnóstwo emocji - tych bardzo dobrych i tych złych. Było trochę wzruszeń, trochę metafizyki, piękne spotkania, śnieg na krakowskim Rynku i mocny akcent na koniec, który niestety zakończył się dla mnie solidnym zapaleniem oskrzeli (które małymi kroczkami atakowało mnie od końca listopada). Po raz kolejny okazało się, że wielkie emocje odzierają mnie całkowicie z odporności. 

Na szczęście na początku lutego, podczas wycieczki do Krakowa, udało mi się odwiedzić dwie sympatyczne damy - Elę i Alturę. Altura miała być moim asystentem, ostatecznie została dogoterapeutą i żyła sobie jak pączek w maśle z Elą i jej rodziną. W ostatnich miesiącach jej stan zdrowia się nieco pogorszył, ale nie było to dziwne - miała 13 lat, zestarzała się. U Eli zastałam więc babusię Alturkę - trochę już głuchą, ale jak zwykle śliczną i zainteresowaną smaczkami.

 altura

fot. Elżbieta Maślanka

Tak bardzo się cieszę, że mogłam do niej pojechać, dać jej trochę radości w postaci mięsnych kulek, powiedzieć jej, że niezmiennie ją kocham :) Na koniec, przy pożegnaniu, tyrpnęła mnie nosem w rękę. Może wiedziała, że widzimy się po raz ostatni, a może przypomniały jej się nasze wspólne treningi i te wszystkie miłe spotkania w Brzeźnicy, gdy obydwie byłyśmy żwawe i młode :) 

Altura była specyficzna - powściągliwa (o ile na horyzoncie nie pojawił się kot), trochę neurotyczna i bardzo wrażliwa. To ją upodabniało do Ajkusia - miała taki ludzki rys w charakterze, jak nie pies. 

Byłyśmy umówione na kwiecień. Niestety, Altura nie doczekała wiosny i kotów na płotach. Odeszła 27 lutego [*], pozostawiając po sobie wielki smutek i piękne wspomnienia - moje, Eli i tych wszystkich, którzy mieli okazję z nią pracować... :(

altura1

fot. Magdalena Emka Borucka

19:13, blondyn_i_blondyna83
Link Komentarze (3) »
wtorek, 16 lutego 2016
Już wiadomo

Dzisiaj otrzymałam ostateczną wersję "Cykora" i informację, że lada chwila książeczka wyrusza do drukarni :) U mnie będzie w połowie marca, a w księgarniach niewiele później. 

Nadal kontempluję ilustracje. I się wzruszam, bo Igor i Fuks dalej są tam piękni i młodzi... :) Prawdziwa literacka magia - już ich nie ma, a przecież są, prawda?

c4

Ilustracja: Marta Kurczewska

20:31, blondyn_i_blondyna83
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 15 lutego 2016
SMS

Od kilku dobrych miesięcy zadziwia mnie to, co dzieje się na moim subkoncie w fundacji Avalon. W okresie od grudnia do lutego pojawiło się na nim sporo spontanicznych wpłat - zupełnie niespodziewanych, często od zupełnie nieznanych mi osób. 

Jak dziękować? Chyba najlepiej pisaniem ;) Piszę więc, tym bardziej, że tak ciepło przyjęliście zapowiedź "Cykora"! 

Kłaniam się nisko wszystkim, którzy inwestują* w moje mięśnie, pozdrawiam serdecznie tych, co na morzu i dziękuję mojej rodzince, która dokonała spontanicznej zbiórki, tym samym pokrywając koszt miesięcznej rehabilitacji. Grudniowe ćwiczenia też otrzymałam w prezencie - czyli dzięki Waszej trosce w ostatnim czasie "wyginałam śmiało ciało" i chorowałam na pełnym luzie, bez finansowej spinki ;) 

DZIĘKUJĘ <3 

* Wszystkim zagonionym, ale jednak zainteresowanym tego typu inwestycją, polecam charytatywny SMS. Wystarczy wysłać go pod numer 75 165 w treści wpisując słowo POMOC 695 - i już na moje subkonto wpływa parę złotych (koszt SMSa to 6,15 zł). Szybko, łatwo i skutecznie, a moja wdzięczność - dozgonna! :) 

23:04, blondyn_i_blondyna83
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 14 lutego 2016
Imbir

Wiele osób mówiło mi, że w sezonie zimowym najlepiej jeść imbir. Zakupiłam, spróbowałam surowego, a także w herbacie i stwierdziłam, że to nie dla mnie. 

Ale niedawno Marta przywiozła mi ręcznie wykonane czekoladki z imbirem nasączonym alkoholem. Okazało się, że czekoladowy imbir z procentami mogę jeść w każdej ilości :) Poprosiłam więc o dodatkową dostawę, zgadzając się, by tym razem imbir wystąpił bez czekolady, za to z 80-procentowym rumem...

Jak się domyślacie, ten specyfik jest dobry na wszystko ;) Odkaża i uodparnia. Samo zdrowie :P Jem go regularnie i z dużą radością :D Gorrrąco polecam!

marta

Z Martą, której kulinarne eksperymenty mam przyjemność na sobie testować :) fot. Magdalena Borucka

23:56, blondyn_i_blondyna83
Link Dodaj komentarz »
piątek, 12 lutego 2016
Sentymenty

- Tato, wyrzuć to radio. Nic w nim już nie działa - ani cd, ani wejście usb, nawet radio w nim nie działa!

- Ale ja mam do niego sentyment. 

- Masz już pół piwnicy takich sentymentów!

- O, właśnie, przypomniałaś mi! Muszę tam zejść i trochę tych sentymentów powyrzucać.

Wyrzucanie sentymentów zawsze oczyszcza - niezależnie od tego, czy usuwamy je z głowy, czy z piwnicy :) Polecam.

P.S. Radio nadal stoi, tuż obok mojej zalanej klawiatury, która również do niczego się nie nadaje. Cóż, niektóre pożegnania wymagają czasu. Jak dobrze pójdzie już na Wielkanoc trafią do piwnicy, a na śmietniku wylądują za jakieś trzy lata, ustępując miejsca innym sentymentom, młodszym, ale równie "funkcjonalnym" ;)

14:37, blondyn_i_blondyna83
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 65