Ten blog jest o przygodach, wzlotach i upadkach oraz wspólnym życiu Blondyna i Blondyny. Blondyn to Igor, golden z Fundacji Alteri, który jest psem asystującym. Natomiast Blondyna to Megi - chora na zanik mięśni miłośniczka psów i zwierząt wszelkiej maści. Wszystkie zdjęcia i teksty zamieszczone na blogu chronione są prawami autorskimi.
| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Zakładki:
1% podatku dla Blondyny
Blisko Boga
By chwilę się zadumać
Coś dla podniebienia
Fotorelacje
Gabinet Marty
Inspirują mnie
Kampania "Razem sprawniej"
Klikamy dla dzieci
Kontakt
Lubię i czytam
Materiały filmowe
Miejska Biblioteka Publiczna w Tychach
Moje miasto
Moje publikacje
Na smutki i smuteczki
Napisali o nas
Psy
Psy asystujące
Wspierali Igora
Z pasją
RSS
czwartek, 11 lutego 2016
Ilustracje

cykor1

Świat stworzony przeze mnie w "Łajdakach" był światem "napisanym", funkcjonującym w wyobraźni mojej i Czytelników. Tymczasem Cykor... ożył dzięki ilustracjom Pani Marty Kurczewskiej. Rysunki zobaczyłam dopiero dzisiaj i bardzo się wzruszyłam, bo oto powołałyśmy do życia całkiem miłą gromadkę - ludzi i zwierząt. Ilustracje są wykonane z sercem i z zaangażowaniem, dokładnie takie, jak chciałam - piękne, kolorowe i żywe.

Żadna moja książka w wersji ostatecznej nie wzbudziła we mnie takich emocji. Już nie mogę się doczekać, kiedy zobaczę ją na żywo - dotknę i przejrzę. 

Napięcie wzrasta :) Premiera tuż, tuż.

 cykor2

20:26, blondyn_i_blondyna83
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 21 stycznia 2016
Wiosna idzie

Mroczny styczeń, za oknem leje, grubo po północy. Leżę w łóżku w kiepskiej formie, Tata produkuje małe chusteczki z papieru toaletowego.

Jest kiepsko, brak nadziei, glut wygrywa, Magda ciągle kaszle.

I wtedy Tata rozwija papier (który jest w zielono-żółte kwiatki), macha nim nad moim łóżkiem, trzymając go jak transparent i mówi:

- Wiosna idzie!

Hahahaha, nie wiem, skąd mu się to wzięło, ale pewnie gdzieś faktycznie idzie. Do kogoś. Może też do mnie?

P.S. W ramach poprawiania humoru odwiedza mnie ostatnio Tora :) Jednak jeden pies to stanowczo za mało ;)

tora

21:27, blondyn_i_blondyna83
Link Komentarze (4) »
niedziela, 17 stycznia 2016
Nowy Roku

Najpierw zepsułam się ja (znowu kaszelek), potem Bydlak, a wczoraj spektakularnie została zalana moja wypasiona, bezprzewodowa klawiatura, którą dostałam swego czasu od znajomych na urodziny.

Nowy Roku, ogarnij się i nie idź tą drogą. Mamy dopiero 17 stycznia, strach się bać, co będzie dalej. 

15:11, blondyn_i_blondyna83
Link Komentarze (4) »
niedziela, 10 stycznia 2016
Ostatnia paczka

Zdjęcie znalezione w telefonie Mamy - to chyba przedostatnia paczka Igora. Ostatnią dostał dokładnie w dniu śmierci. Akurat właziłam do wanny i strasznie się spieszyłam, bo wybierałam się na spektakl, więc Tata zapytał, czy może mu otworzyć jego ulubione kąski - mini rybki obłożone kurczakiem. Jak dobrze, że się zgodziłam! Tata mówi, że bardzo mu smakowały, jak zwykle... 

Trzy godziny później Igorowi pękł guz na śledzionie, o którym nikt nie miał pojęcia (znany nam rak umiejscowiony był w uchu). Pięć godzin później już nie żył. 

A jego nierozpakowana, a jedynie otwarta paczka długo stała w moim pokoju. Najsmutniejsza paczka w moim życiu. 

igorostatniapaczka

19:47, blondyn_i_blondyna83
Link Komentarze (2) »
sobota, 02 stycznia 2016
Koci syrop na wątrobę

Moje grudniowe gluty chyba przeszły na Mamę, bo wzięło ją przeziębienie. Tata, odbierając mnie z Sylwestra, wstąpił po drodze do całodobowej apteki po leki (jak się domyślacie, jest tam stałym i bardzo dochodowym klientem).

Wczoraj budzę się rano (czyli około południa) i słyszę przeziębioną Mamę:

- Ale mnie rozłożyło - siąka nosem. 

- Uratowałem cię, nie? Byłem pierwszym klientem w aptece - mówi z dumą Tata.

- No. Co nie zmienia faktu, że najpierw chciałeś mnie napoić syropem od kota. Na wątrobę. Dobrze, że nie wyciągnąłeś leków od psa.

Hahahaha! Co się działo w tym domu, jak mnie nie było?!

Opowiedziałam całą historię Karolinie, a ona na to:

- Na szczęście my mamy dla kota tylko parafinę. 

:D

julka

Julka, kot Karoliny i Andrzeja, zatrwożona historią o kocim syropie na wątrobę. fot. Andrzej Świerczak

14:29, blondyn_i_blondyna83
Link Dodaj komentarz »
piątek, 01 stycznia 2016
Plan

Jak co roku mój plan na Sylwestra był taki:

lezanko

I jak zwykle wyszło tak:

sylwek

fot. Andrzej Świerczak

Inhalacja i koflator, potem make up, złoty top, likier czekoladowy, likier piernikowo-kawowy, szampan i człowiek jest jak nowy, nawet po północy :)

Fajnie, że niektóre plany są korygowane, zwłaszcza, jeżeli koryguje je taka ekipa, jak ta, z którą powitałam Nowy Rok :)

Wszystkiego dobrego, drodzy Czytelnicy :) A jak najdzie Was ochota na zakopanie się pod kocem, przypomnijcie sobie tego posta i podejmijcie wyzwanie - jakiekolwiek by ono nie było :)

przestroga

fot. zaczerpnięte z Facebooka

21:56, blondyn_i_blondyna83
Link Komentarze (4) »
sobota, 26 grudnia 2015
Goście, goście...

Grudzień był kiepski. Trzy antybiotyki, liczne wizyty w przychodni, prześwietlenie, badania, inhalacje, koflator i inne tego typu atrakcje. Ale święta mają to do siebie, że przychodzą niezależnie od naszego nastroju i chęci. 

Jakoś więc tydzień przed Wigilią zorientowałam się, że to już TEN CZAS. I że przegapiłam cały miesiąc. Zebrałam się więc, pozałatwiałam zaległe sprawy, pojechałam do Ajkusia, zrobiłam nawet jakieś zakupy. Kuba zabrał mnie do kina na "Listy do M. 2", Adam ubrał choinkę, Kasia popakowała ze mną paczki, druga Kasia (tradycyjnie) przywiozła swojską szynkę od Dziadka Edka, a Marta dostarczyła mi tą sławną na całe Tychy aroniówkę. Buteleczka została zakamuflowana potajemnie w szafie, ale Mama znalazła ją w trakcie poszukiwań szopki... ;) 

przedswietami

Łatek obsikał choinkę, Józefowi odpadła głowa, dostałam czapkę, która miała ze mnie zrobić choinkę, Egon zjadał renifera i ogólnie z dnia na dzień robiło się coraz weselej :) Na stole rosła kupa cukierków, codziennie odbywała się wymiana prezentów, a ukoronowaniem wszystkiego była składanka świątecznych hitów dostarczona mi przez Ewcię. 

Przez nasz dom przewinęło się stado gości, niektórzy wpadali tylko na chwilę z ciasteczkami, inni przyjechali aż z Krakowa. Na cmentarzu u Ajkusia spotkałam się też z Dagmarą i Krzyśkiem, którzy od dawna nam kibicują i mocno trzymali kciuki za zdrowie Igora. Spotkanie było krótkie, ale przemiłe - w końcu psiarze rozumieją się bez słów, zwłaszcza w takim, wyjątkowym miejscu.

Egon był wniebowzięty, bo wraz z gośćmi w naszym domu pojawiło się morze smaczków - bardzo urozmaicone i niezwykle smakowite morze. Dostał nawet... psi kalendarz adwentowy! Nie wiedziałam, że coś takiego istnieje. Renifera rozszarpał ze złości, gdy poszłam z Łatkiem do weterynarza i go nie wzięłam - szczątki zabawki do dzisiaj znajduję w różnych częściach naszego mieszkania (biedny renifer, nie doczekał świąt ;). A i tak ze wszystkiego najbardziej podobała mu się Ola, córka Kasi, która siedziała z nim na podłodze, przytulała, tarzała się, no i w ogóle pozwalała sobie (dosłownie) wejść na głowę.

Nawet nie wiem kiedy, zrobiło się świątecznie, Mama wzięła się za bigos, a Tata zaczął robić pasztet. Magia świąt? :) Nie, to po prostu przyjaciele :)

przyjaciele

fot. Kubuś i przyjaciele

22:01, blondyn_i_blondyna83
Link Komentarze (2) »
czwartek, 24 grudnia 2015
Dobrego świętowania!

Wszystkim naszym Czytelnikom życzymy pięknych chwil w rodzinnym gronie, miłości i pieskości :) Niech Was nie opuszcza prawdziwie świąteczny nastrój i dobry humor, a Boże Narodzenie upływa w sielskiej atmosferze. Dobrego świętowania!

zyczenia

17:12, blondyn_i_blondyna83
Link Dodaj komentarz »
[*]

W tej wyjątkowy dzień szczególnie pamiętamy o tych, którzy odeszli w tym roku...

[*] dla Wujka Janka

[*] dla Wujka Jurka

[*] dla Moniki

[*] dla Setki

[*] dla Ajkusia

grób

16:20, blondyn_i_blondyna83
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 14 grudnia 2015
Nieaktualne

Gdy Ajki zmarł, sporo spraw i nawyków stało się nieaktualnych. Przez długi czas budziłam się w nocy z poczuciem, że czegoś nie zrobiłam - oblewał mnie zimny pot, gdy uświadamiałam sobie, że to chodzi o jego zastrzyk przeciwbólowy. W popłochu próbowałam sobie przypomnieć, kiedy podawaliśmy mu ostatnią dawkę i dopiero wtedy uświadamiałam sobie, że nie ma Ajkiego, a zastrzyki dawno temu oddałam Pani Weterynarz. 

Gdy wychodziłam wieczorem, zastanawiałam się, czy przypomniałam Mamie o jego tabletkach, martwiłam się, gdy zapowiadali upały, bo Ajki tak źle je znosił... Do tej pory pogodę głównie analizuję pod jego kątem - do momentu, gdy zreflektuję się, że nie ma po co. 

Wszystko nieaktualne. Mnóstwo nieaktualnych szczegółów wokół których kręciło się moje życie.

Obsesja tabletkowo-zastrzykowa minęła, natomiast nawyki nie - w piątek usłyszałam pierwsze próby petard i od razu pomyślałam sobie, że znowu Ajki będzie się bał wychodzić na spacery... Czas fajerwerków nie był dla niego najłatwiejszy. Za to czas karpia i prezentów zawsze celebrował z wielkim zaangażowaniem :)

Jak co roku kupiłam w prezencie dla Egona kuraka, Tata już przywiózł choinkę, zamówiłam kalendarz z Igorem. Jakoś może przez te święta przebrnę. Bo trochę się zrobiły - jak wszystko, co związane z Ajkim - nieaktualne. 

igorsnow

Luty 2015. fot. Piotr Kulus

00:42, blondyn_i_blondyna83
Link Komentarze (2) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 65