Ten blog jest o przygodach, wzlotach i upadkach oraz wspólnym życiu Blondyna i Blondyny. Blondyn to Igor, golden z Fundacji Alteri, który jest psem asystującym. Natomiast Blondyna to Megi - chora na zanik mięśni miłośniczka psów i zwierząt wszelkiej maści. Wszystkie zdjęcia i teksty zamieszczone na blogu chronione są prawami autorskimi.
| < Sierpień 2016 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        
Zakładki:
1% podatku dla Blondyny
Blisko Boga
By chwilę się zadumać
Coś dla podniebienia
Fotorelacje
Gabinet Marty
Inspirują mnie
Kampania "Razem sprawniej"
Klikamy dla dzieci
Kontakt
Lubię i czytam
Materiały filmowe
Miejska Biblioteka Publiczna w Tychach
Moje miasto
Moje publikacje
Na smutki i smuteczki
Napisali o nas
Psy
Psy asystujące
Wspierali Igora
Z pasją
RSS
niedziela, 21 sierpnia 2016
To już jest koniec

igor2015Dzisiaj mija rok od śmierci Igora. Czas upływa, ale wspomnienia nie blakną. Wspomnienia, które od niedawna do siebie dopuszczam - długo się od nich opędzałam, by nie płakać po kątach. 

To był trudny rok. Bo jak zaakceptować codzienność pozbawioną Igorowego towarzystwa? Musiałam oswoić jego nieobecność, uspokoić emocje, odnaleźć równowagę i wydeptać własną, nową ścieżkę, na której towarzyszą mi dawni przyjaciele i całkiem nowe osoby. To oni w dużej mierze nie pozwolili mi się zakopać pod kołdrą, chociaż moje ciało wielokrotnie w ostatnim roku zachęcało mnie do tego, by to zrobić. 

"Poddaj się" - mówiło mi moje ciało, które zawsze wysiada, gdy zżerają mnie emocje. Ale wszystko jest w głowie. Jeśli głowę przekonacie, że nadal warto - ciało nie ma wyjścia, po prostu działa. 

Dlatego dzisiaj zapraszam Was do śledzenia moich dalszych poczynań, ale już nie tu. Zamykam ten blog, bo historia Igora jest zakończona, a ja nie chcę żyć przeszłością. Znajdziecie mnie:

- na blogu "Blondyni" - gdzie nadal będę pisać o moich zwierzakach,

- na blogu "Nieuchwytne" - gdzie jestem najczęściej i piszę o moich wzruszeniach, książkach, inspiracjach.

Igor odpoczywa na cmentarzu dla zwierząt w Bytomiu (ul. Łaszczyka 18).

Dziękuję Wam, Drodzy Czytelnicy, że tyle lat byliście z nami - że czytaliście, pojawialiście się na spotkaniach i towarzyszyliście Igorowi do końca. Za kibicowanie, maile, wiadomości,

igor2015

 słowa otuchy - serdeczne dzięki. 

Co zostało po Igorze? Dużo więcej niż po niejednym człowieku. Blog, książka, jedno małżeństwo, jedno narzeczeństwo (spacery z psem sprzyjają nawiązywaniu nowych kontaktów i budowaniu relacji, nasi wolontariusze mogą to potwierdzić), mnóstwo przepięknych fotografii, wiele wzruszeń, a przede wszystkim - ja, dzisiaj autorka już trzech książek, właścicielka kolejnego goldena. Kim byłabym bez niego? Czy bez Igora zaczęłabym pisać w sieci? Czy bez tego wyjątkowego Przyjaciela poznałabym Monikę Szwaję, która zechciała pokazać moje refleksje większej publiczności? Czy bez niego odważyłabym się być taką osobą, jaką jestem dzisiaj?

Nie wiem. Na szczęście nie wiem, bo Igor pojawił się w moim życiu i wypełnij je po brzegi. Wierzę, że nadal przy mnie jest. I będzie do końca :)

fot. Monika Bućko (obydwie fotografie zostały zrobione w 2015 roku, pierwsza w czerwcu, druga w maju)

16:07, blondyn_i_blondyna83
Link Komentarze (4) »